Z rozmów przy stemplowaniu
Moglibyśmy na przykład wskazać, że teoria Darwina tłumaczy, jak niższe formy życia ewoluują w wyższe, wobec czego całkiem rozsądna wydaje się przemiana człowieka w orangutana (który pozostał jednak bibliotekarzem, jako że nie ma formy życia wyższej niż bibliotekarz).

Terry Pratchett - Nauka Świata Dysku I


poniedziałek, 17 października 2011

Cuda i dziwy ... notatki i zmiany ...

Martyna 19:11:28
nie chce mi się robić tego na te księgozbiory
Kaja 19:12:46
To pozbieraj chociaż jakieś definicje z neta, prześlij mi to  a ja wydrukuję
Martyna 19:13:44
kurcze, nie lubię ambitnej ciebie
Martyna 19:13:48
wolałam jak mówiłaś
Martyna 19:13:53
'to pierdolimy'
Martyna 19:13:54
:D
Kaja 19:16:18
No, do roboty :P
Martyna 19:16:24
spierdalaj
Martyna 19:16:33
nie lubię tej twojej ambitnej odsłony
Martyna 19:16:37
kiedy sobie pójdzie?
Martyna 19:16:38
;P
Kaja 19:17:01
W tym tygodniu, po środzie
Kaja 19:17:03
Tak mi się wydaje
Kaja 19:17:07
Przynajmniej mam taką nadzieję
Martyna 19:17:22
ja też mam taką nadzieję
Martyna 19:17:31
bo to już przegięcie
 Martyna 19:17:40
to już drugi tydzień na uczelni
Martyna 19:17:47
a tobie jeszcze nie przeszło ;P
Kaja 19:19:00
odkrywam nieznane pokłady ambitności w sobie
Kaja 19:19:04
jestem nimi przerażona
Martyna 19:19:58
ja też jestem przerażona

czwartek, 6 października 2011

Z rozmów przy dzieciach ... czyli milcz jak do mnie mówisz

Czasami zastanawiam się czy trafiłam do jakiejś szkoły, gdzie dzieci i młodzież potrzebują mieć napisane wszystko WIELKIMI LITERAMI. Czasami byłoby lepiej, żeby zamiast rozmowy używać tabliczek i kredy i tak przekazywać sobie wiadomości. Chociaż nie, bo jak mi się jeszcze trafi jakiś co bazgrze to i tak się nie doczytam. Zdarza się, że nie ogarniam rzeczywistości. Siedzę, pracuję, marznę. Po kilku godzinach zgadzam się z uczniem, który przychodzi wypożyczyć "Adę Sierpniową" i idę posłusznie dać mu książkę. Patrzę na okładkę - coś mi się nie zgadza. Trybię, myślę, dumam. No tak, przecież chodziło o "Idę Sierpniową". Trwa to 5 minut. Długie 5 minut. Zmarznięte 5 minut. Wypożyczam książkę. Uczeń wychodzi. A ja otulam się szczelniej w dwie bluzy, zasuwam zamek pod samą szyję z racji braku szalika czy tam innej apaszki i dalej z tym Molem. Po mojej prawicy: długopis, ołówek, ciepła herbata albo zimna herbata albo jakakolwiek herbata, telefon, krople do oczu, chusteczki. Po mej lewicy: stos ksiąg inwentarzowych, zeszyt odwiedzin. Przede mną jak góry piętrzą się książki: do odpisania, wpisania, oklejenia, sprawdzenia. Kocham to. Serio. Uwielbiam to, chociaż narzekam. Gdyby tylko nie było tak cholernie zimno to lubiłabym tę robotę jeszcze bardziej.
A moja mama jest w tym momencie na herbatce w sekretariacie. Thanks, Mum!

Wchodzi Uczeń do biblioteki. Na oko jakiś mały, może trzecia klasa.
Uczeń: Dzień Dobry!
Ja: Dzień Dobry *obyś jak najszybciej sobie poszedł*
Uczeń: Czy ja mogę wypożyczyć książkę?
Ja: Oczywiście, że tak!
Uczeń: Aha, dziękuję, do widzenia *wychodzi*
Ja: *zostaję na swoim miejscu z wielkim "KE" na twarzy*

***

Nie jestem głucha. To te dzieci źle mówią. Przynosi mi dziecko książkę: oddaje, wypożycza, jeden kit.
Ja: Klasa?
Uczeń: 3c [przyp. red. - nie ma znaczenia czy podstawówka czy gimnazjum: schemat się powtarza]
Ja: Nazwisko
Uczeń: Nwninuyfreun(...) ... *coraz ciszej*
Ja: *napinająć wszystkie mięsnie twarzy* Jak nazwisko?
Uczeń: *patrzy na mnie jak na głupią* Ujnkjnsajhnjhdsfn(...) ... *jeszcze ciszej*
Ja: *powstrzymując nadchodzącą wizję "Sygnatura i opis w trzecim stopniu, MIGIEM!"* Jeszcze raz nazwisko! *okrzyk w akcie desperacji*
Uczeń: *patrzy na mnie z potępieniem* Nowak, przecież mówię!
Ja: A, no rzeczywiście *ty mała, głupia, wstrętna paskudo ... TYYY ... przeciez ja kocham dzieci, dzieci są takie słodkie, miłe i urocze*

***

Chłopczyk z drugiej klasy. Guz na czole, brudny, uszmodrany. Olaboga.
Uczeń: Dzień Dobry!
Ja: Dzień Dobry! *plis, idź sobie ja tu mam jeszcze tyyyle ksiażek do wpisania do Mola*
Uczeń: Czy mogę zamienić książki?
Ja: *na logikę* A co się stało, są jakieś złe?
Uczeń: Nie eee, ja chciałem tylko zamienić książki *podaje je*
Ja: *porzucam logikę* Ahaaa, chciałeś oddać te książki i wypożyczyć inne?
Uczeń: *patrzy na mnie jak na debila* No tak ...
I nie da się mu wytłumaczyć, że do biblioteki przychodzi się "oddać" i "wypożyczyć", a nie "zamienić". Bądź tu mądry. Dziecięca logika.

poniedziałek, 26 września 2011

Rozmowy drobne ni przypiął ni przyłatał ...

Sosnów: Tak samo nie daj Boże serwisy lub help deski ;D wspołczuje ludziom tam pracujacym i oczywiscie czesci dzwoniacych ;p dzis byłam na praktykach ;p babka miała dzwonic do serwisu - powiedziala ze nie chce z rana rozmawiac z maszyna ;p zreszta mnie tez irytuje ta "droga" do pomocy;p  "Jesli chcesz cośtam nacisnij bla bla bla" ;D  szkoda ze nikt tam nie mów "Jesli sie poirytowałes -jebnij słuchawka";d
Misias: powinna być opcja "jeżeli masz ochotę coś rozwalić uderz ręką w ścianę"


~~~~
Rozmowy o literaturze:
Misias: Mickiewicz ... i ból istnieje

~~~~

Kaja: Udało mi się dzisiaj w bibliotece pokonać Wielki Mur z książek, które były na biurku. Prawie mnie nie było spoza niego widać.

~~~~

Kaja: Biblioteki są fajne, tylko że przychodzą tam ludzie i bibliotekarz nie może w spokoju pracować. Bo jak ja mam pokonać Mola, jak mi ciągle nowe książki wypożyczają. A zamknięcie biblioteki jest niepedagogiczne.

~~~~

Martyna 12:07:28
mam pewien problem
Martyna 12:07:46
z Schrettingerem :D
Martyna 12:08:01
bo Mroźka dała tam lata życia 1772-1951
Martyna 12:08:09
myślę ze to niemożliwe :D
Kaja 12:09:15
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Kaja 12:09:33
1772-1851
Kaja 12:09:52
A skąd wiesz, może pił smoczą krew
Kaja 12:09:55
był kumplem Dumbledora
Podpisał pakt z diabłem
Martyna 12:09:59
tak myślałam właśnie
Martyna 12:10:07
smocza krew jest silnie toksyczna!
Kaja 12:10:19
Oj tam, oj tam, pewnie konserwował nią książki :P
Martyna 12:10:23
to już prędzej ;P

~~~~

Kaja: Ale jak ten milioner będzie brzydki jak noc?
Gacia: Kajko - torba na głowę i za ojczyznę!
Kaja: Trzymajcie wysoko sztandar wasz w górze, ehhh ...

~~~~

Kaja: Za siedzenie w Komisji Wyborczej jako zwykły członek dostanę 160 zł. Nie wiem co zrobię z taką sumą pieniędzy, chyba zainwestuję w nieruchomości albo kupię ziemię w Brazylii ...

wtorek, 13 września 2011

Jesienne porządki

Blog zaczyna przechodzić powoli jesienne zmiany, bo nic tak nie pomaga przed egzaminem jak robienie czegoś zupełnie innego :P Będzie dużo książek, jednorożców i innych słitaśnych rzeczy.
Aż do porzygania :P

piątek, 2 września 2011

Z rozmów przy początku roku ...

Stęskniliście się za rozmowami matka vs. córka i osoby postronne? To dobrze, że tak :P

Mama Genialna

Mama: Pisz! Zapisuj moje złote myśli!
"Podstawowy obowiązek bibliotekarza: po przyjściu do pracy napić się kawy"

Wspomnienia bibliotekarki: pierwszy rok pracy w bibliotece

Pierwszy rok pracy był bardzo spokojny. Oprócz zwykłych czynności związanych z pracą w bibliotece szkolnej, bardzo dużo czytałam, żeby oczywiście zapoznać się z zasobami biblioteki i wiedzieć co mogę polecić młodym czytelnikom. Moje czytelnictwo było wtedy na takim wysokim poziomie, że hej! Od czasu do czasu wypożyczyłam książkę, ogólnie byłam bardzo zajęta.

Mama Bałaganiara 

Przychodzimy do biblioteki. Nie ma łyżeczek, żeby w cywilizowany sposób zjeść serek. Zaradna bibliotekarka znajduje ostatnią jednorazową.
Mama: Masz!
Ja: *degusta na łyżeczkę* Ale ona jest brudna! (bo rzeczywiście była brudna!)
Mama: No co ty, jest czysta ...
Ja: No co ty, w domu to strażnik czystości, a w pracy flejtuch jesteś!
Mama: ... oblizywałam ją przed wakacjami!
Ja: ... ?!?!?! 

Mama Przedsiębiorcza

 Mama: A może będziemy sprzedawać kawałki nagrobków z żydowskiego cmentarza jako kamyczki szczęścia?
Anglistka: To trochę ryzykowne religijnie ... 
Mama: No co? Im tak już jest wszystko jedno.