Z rozmów przy stemplowaniu
Moglibyśmy na przykład wskazać, że teoria Darwina tłumaczy, jak niższe formy życia ewoluują w wyższe, wobec czego całkiem rozsądna wydaje się przemiana człowieka w orangutana (który pozostał jednak bibliotekarzem, jako że nie ma formy życia wyższej niż bibliotekarz).

Terry Pratchett - Nauka Świata Dysku I


poniedziałek, 4 października 2010

Z serii: "Mamusie wiedzą najlepiej" ...

Gdzieś w zakamarkach mojego komputera wygrzebałam kilka dialogów, kiedy to moja mama pomagała mi z robić w liceum zadanie na podstawy przedsiębiorczości. I oto co z tej pomocy wyszło.


„Pozabankowe instytucje finansowe”

- Mamo, jakie masz korzyści z funduszu emerytalnego oprócz tego, że masz zapewnioną emeryturę?
- Złodzieje, tyle przez nich straciłam, dziady!
- Złooodziejjeee … a dziady przez duże „d” czy małe „d”
- Ja i tak tej emerytury nie dożyję!
- Moja mamaa i takkk nie dożyjeee …
- A w dupie ich mam!
- A „dupa” przez „ó” czy „u”?
- Chcesz mi powiedzieć coś jeszcze o funduszu emerytalnym, mamo?
- Dziady, złodzieje!
- Mój fundusz emerytalny to zero! On nie istnieje! Z mojego funduszu emerytalnego opłaca się dzisiejszych emerytów, a ja dopiero dostanę emeryturę jak młodzi na mnie będą pracować!
- Jakie znaczenie ma dla obywateli fundusz emerytalny?!
- A daj mi spokój!
- A firmy ubezpieczeniowe?
- Co?
- Firmy ubezpieczeniowe!
- Złodzieje.
- A fundusz inwestycyjny?
- Jak się ma pieniądze to sobie można mieć fundusz inwestycyjny.


Enjoy! :P

Łączenie bibliotek - początek końca?

Żeby nie było, że Córka Bibliotekarki tylko o niepoważnych rzeczach i o dupie maryni.

Przez pewien czas było spokojnie. Widmo łączenia bibliotek zostało zażegnane, a bibliotekarze i studenci robiący uprawnienia pedagogiczne (w skrócie UP) odetchnęli z ulgą. Niestety! Ponownie na horyzoncie pojawiła się ustawa, która ma uchylić zakaz łączenia bibliotek. Można zadać pytanie - co im te biblioteki przeszkadzają? Przecież spełniają swoje funkcje, szerzą kulturę, są miejscem spotkań itd. Oj, przeszkadzają im te nasze biblioteki, bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi zawsze o pieniądze. Rząd chce wprowadzić w życie ustawę pozwalająca na łączenie bibliotek celem zmniejszenia kosztów. Bardzo dobrze, krzyczą tłumy, trzeba szukać oszczędności gdzie się da, po co nam tyle bibliotek, połączyć biblioteki szkolne z publicznymi i od razu zrobi się lepiej. Wspaniale, ale czy ktokolwiek pomyślał o bibliotekarzach? Czy w tej walce o każdy grosz ktokolwiek pomyślał o nauczycielach-bibliotekarzach i o studentach, którzy obecnie są w trakcie studiów i wybrali UP? Nie sądzę ...

Nadal jeszcze UP dają możliwość większego wyboru pracy - czy chcemy pracować w bibliotece publicznej, a jeżeli tam nam się nie powiedzie zawsze możemy spróbować szczęścia i złożyć podanie o pracę do biblioteki szkolnej. Tak, samy tego chcieliśmy. Z pełnią władz umysłowych i (nie)świadomi konsekwencji postanowiliśmy wybrać specjalizacje nauczycielską ... którą, jeżeli ustawa przejdzie, będziemy mogli sobie wcisnąć ... do szuflady. I z czym zostaniemy? Z wiedzą, z praktykami - bez pracy?

UP nie są miłe, łatwe i przyjemne. W pierwszym semestrze mieliśmy dodatkowo 1,5 godziny wykładów z psychologii ogólnej. W drugim semestrze dodatkowo trochę ponad 2 godziny - psychologia rozwojowa i społeczna oraz pedagogika ogólna. Zaraz zaczynamy trzeci semestr naszej nauki. Dodatkowo mamy aż 7,5 godziny zajęć, które musimy przejść by o krok przybliżyć się do upragnionych uprawnień. I nie jest to pestka, o nie. To ciężka harówa. Nie wzięliśmy tych uprawnień dlatego, żeby czymś sobie wypchać plan, bo mamy za dużo czasu i pragniemy uczyć się do oporu. Nie dlatego, że uwielbiamy zostawać do 18:00 na uczelni. Nie po to, żeby zrobić komukolwiek przyjemność. Wzięliśmy je dla siebie, dla perspektywy naszej przyszłej pracy. I z czym zostaniemy? Z uprawnieniami, które do niczego nam się nie przydadzą. Oprócz tego prawdopodobnie w ogóle nie będziemy mieli pracy w bibliotece, bo oprócz łączenia bibliotek trzeba będzie też uszczuplić pracowników nowo powstałej biblioteki, więc rozpoczną się zwolnienia. Wszyscy, WSZYSCY studenci bibliotekoznawstwa, którzy będą chcieli swoje życie połączyć z pracą w bibliotece będą mieli trudność ze znalezieniem pracy. Bardziej poszczęści się tym, którzy UP brali pod kątem nauczania technologii informacyjnej - ale ilu jest takich ludzi? Jak ktoś po bibliotekoznawstwie ma uczyć gimnazjalistów obsługi komputera, jak sam ma problemy, jak sam nie potrafi np. zainstalować drukarki. "Praca! Praca! Praca! Wszystkiego się da nauczyć! Przysiądziesz trochę i hop! już jesteś świetna! Nauczyciel TI jak się patrzy!". Na pewno? I potem pracować w zawodzie, którego się nie cierpi, uczyć rzeczy, do których ma się wstręt i na każdym kroku starać się nie okazywać swojej niewiedzy. Ale przecież będę miała pracę.

Studia to jedno, a co z nich wyniesiemy - to drugie. A oprócz tego pamiętamy zdanie, które usłyszeliśmy w tamtym roku, na spotkaniu: "Studia nie przygotowują do zawodu - one rozwijają inteligencję. Jak chcesz zawodu to idź do technikum". Także - tak czy siak - jesteśmy w czarnej dziurze.

piątek, 24 września 2010

Stare, ale jare z forum ...

Temat: Podstawy zarządzania - Zagadnienia dot. egzaminu
monia - 26 stycznia 2010, wtorek - 00:24 

Żegnam was, już wiem
Nie zaliczę doktor Kamińskiej
Idę sam, właśnie tam
Gdzie zatrudnią mnie
W Tesco pracę pewną mam, to fakt
Na półki puszki powykładam
Jeszcze raz żegnam cię
Na kasie ujrzysz mnie... :PPP

Żegnam was, już wiem
Bibliologia też dobije mnie
Idę sam, właśnie tam
Gdzie zatrudnią mnie
W Tesco pracę pewną mam, to fakt
Do kupna proszku znów namówię was
Jeszcze raz żegnam cię
Na kasie ujrzysz mnie !

Żegnam was, już wiem
Nie zaliczę nauki o bibliotece
Idę sam, właśnie tam
Gdzie zatrudnią mnie
W Tesco pracę pewną mam, to fakt
Na magazynie spędzę siedem lat
Jeszcze raz żegnam cię
Na kasie ujrzysz mnie

czwartek, 16 września 2010

Od dzisiaj ...


... inaczej będziemy interpretować horoskopy z "Metra"


środa, 15 września 2010

W związku z licznymi pytaniami w stylu "Dlaczego nic nie piszesz na blogu?", ogłaszam, że nie piszę nic na blogu bo ... NIE! :P
A tak na serio: to co ja miałam pisać? "Siedzę i się uczę do noi" ... "Siedzę i ku*wa nic nie umiem". Nuuda :P Obiecuję, że się poprawię, będę nadstawiać i takie tam ;P

A na pocieszenie - krótka rozmowa - w kolejce do dziekanatu:
Ja: Jak Osyra zostanie wybrany na trzecią kadencję to chyba rozbiję namiot pod ratuszem w Mysłowicach ...
Niziołek (Ola C.): U mnie robią wykopaliska na rynku i ostatnio odkryli studnię ...
Ola B.: A mój prezydent siedzi w więzieniu, nie martw się ...